środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 1

Hermiona spędziła we Francji 2 tygodnie. Rozmawiała z rodzicami i dowiedziała się, że otwierają gabinet w Paryżu. Cieszyła się, że odnalazła ich. Praktycznie cały czas Michelle mówiła, że ma coś do zrobienia i zostawiała dziewczynę z rodzicami. Miona wiedziała, że przyjaciółka chce żeby w tym czasie nacieszyl się odzyskaniem najbliższych. Podczas jednej z rozmów rodzice zaczęli ją pytać;
-Co z Harrym i Ronem?-zapytała Jane Granger córkę gdy oni opowiedzieli całą swoją historię.
-Harry wraca do Hogwartu. Niby moglibyśmy teraz pracować w Ministerstwie Magii od razu ale wolimy mieć pewność, że jeśli coś się stanie to będziemy mogli zmienić bez problemu miejsce pracy. A co do Rona to on zginął w czasie walki. Dostał pośmiertny order Merlina 1-wszej klasy-ton głosu dziewczyny trochę się zmienił, gdyż na myśl o przyjacielu momentalnie robiło jej się smutno.
-Przykro nam. Wiem, że się przyjaźniliście-powiedział George.
-Nie trzeba. Już się z tym pogodziłam-odpowiedziała Herm lekko się uśmiechając.Rozmawiali jeszcze jakiś czas. Wieczorem Miona i Michelle musiały się skończyć pakować. Musiały wstać wcześnie na samolot. Kiedy były gotowe położyły się spać.
O godzinie 4.30 obudził je budzik. Poszły do kuchni i wypiły po mocnej kawie.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że ich odzyskałam-powiedziała cicho gryfonka.
-To uwierz bo nie mam zamiaru słuchać tego całą drogę w samolocie-zaśmiała się francuzka słysząc słowa szatynki-A tak wogóle to musimy się zbierać bo za godzinę musimy być na lotnisku-powedziała Michelle i wstała kierując się do pokoju. Szatynka też skierowała się do swojego pokoju i ubrała się. Kiedy wychodziła wzięła kufer i czekała już tylko na przyjaciółkę. Po chwili usłyszała kroki i ujrzała blondynkę w nietypowym jak dla niej stroju.
-Michelle zmieniłaś styl?!?!?!-zdziwiła się
-Ej no uznałam, że miałaś rację i wyglądałam jak dziwadło. W sumie wiesz, że w Londynie mają inne obyczaje i czuję, iż twoi sąsiedzi nie byliby zachwyceni widokiem gotki na osiedlu.-broniła się przyjaciółka.
-A tak serio to kto cię do tego nakłonił?-zapytała uśmiechnięta Miona
-Pfff Max. Powiedział, że lepiej mi w zwykłych ciuchach.-wytłumaczyła i dodała-Idziemy? Chyba, że jednak nie jedziemy do Hogwartu i idziesz do Beauxbatons?
-Nieee. Podziękuję zwłaszcza po tym co podobno zrobiłaś z jej nowym gabinetem-śmiała się Brytyjka-Chodźmy już-wzieły walizki i aportowały się na teren lotniska. Po godzinie siedziały w samolocie. Cały lot rozmawiały i śmiały sie. Kiedy wylądowały wyszły z terenu lotniska i znalazly uliczkę na której mogły się aportować tak aby nie widział ich żaden mugol. Kiedy były w domu Granger od razu poszły do swoich pokoi <Michelle kiedyś odwiedziła przyjaciółkę i wiedziała gdzie ma swoje lokum>. 
-Mich ide na spacer i na pokątną zobaczyć za rzeczami do szkoły!! Idziesz ze mną?!!-krzyknęła Hermiona.
-Ide!! Czekaj chwile!!-usłyszała po sekundzie. Po 2-óch minutach Michelle zeszła na dół. wyszły z domu, zabezpieczyły go zaklęciami i aportowały sie na Charing Cross Road. Weszły do Dziurawego Kotła, pozdrowiły barmana i przeszły na ulicę Pokątną. Po 2-óch godzinach zakupów postanowiły odesłać swoje rzeczy do domu i iść na lody.
-Miona a sukienki na bal?-prawie krzyknęła Michelle.
-Spokojnie mamy jeszcze czas-powiedziała gryfonka bliska wybuchnięcia śmiechu. Przeszły spowrotem na mugolską część Londynu i poszły do Galerii Handlowej. Tam francuzka weszła do sklepu, gdzie sukienka z wystawy ją oczarowała. Szatynka weszła do sklepu i zobaczyła, że za kasą stoi Narcyza Malfoy. Kiedy kobieta ją zauważyła podeszła do niej i powiedziała cicho;
-Przepraszam za wszystkie złe rzeczy które spotkały cię ze strony mojej rodziny, mam nadzieję, że wojna nie zniszczyła cię tak jak większość osób.-Miona uśmiechnęła sie lekko
-Pani mi nidy nie wyrządziła krzywdy. Co do Dracona-lekko skrzywiła się mówiąc jego imię-to zależy od tego jak będzie się zachowywał. Wiem, że nie miał wyboru. Gdyby nie to jak się zachowywał zginęłaby cała wasza rodzina-powiedziała cicho. Pani Malfoy lekko się zdziwiła, że ta młoda kobieta tak dobrze wie o wszystkim co się działo.
-Dziękuję-uśmiechnęła się-szukacie z przyjaciółką sukienek na bal w Hogwarcie?-zapytała matka Dracona. Herm skinęła głową-mam na zapleczu nową dostawę i widziałam świetne sukienki. Mam wrażenie, że w waszych rozmiarach. Chcecie je zobaczyć?-Szatynka skinęła głową i powiedziała
-Za moment do Pani wrócę-poszła i znalazła Michelle-chodź dostaniemy dostęp do nowej dostawy-francuzce rozbłysły oczy i poszła wesoło za gryfonką.
-Dziewczynki mam nadzieję, że znajdziecie coś sobie-powiedziała uśmiechnięta Narcyza. Wpuściła je do magazynku i powiedziała-Za chwilę wrócę i pomogę wam wybrać dodatki.
Michelle i Hermiona chodziły między sukienkami. W pewnym momencie usłyszała pisk Michelle. Pobiegła do niej i ujrzała niebieską sukienkę. Michelle wzięła suknię i poszła do przymierzalni. Miona chodziła między wieszakami ale nie mogła nic znaleźć. w końcu zauważyła manekim na który założona była jej wymarzona sukienka. Delikatnie zdjęła ją z manekina i poszła do przymierzalni. Leżała na niej idealnie. Usłyszała głos Michelle i wyszła z przymierzalni. Spojrzała na francuzkę i powiedziała
-Ślicznie wyglądasz-spojrzała na blondynkę i ujrzała, że robi ponurą minę-co sie stało?
-Ja sie tak nie bawię, Wyglądasz zbyt dobrze-powiedziała tonem obrażonego dziecka po czym krzykneła-Jak jej nie weźmiesz to cię uduszę!-spojrzała na wesołą szatynkę. Przytuliły sie i wróciły do przymierzalnii, żeby nie zniszczyć sukni.Po chwili usłyszały głos pani Malfoy.
-Wybrałyście już?
-Tak-odpowiedziały na równo i wyszły trzymając sukienki w rękach.
-To teraz dobierzemy dodatki-śmiechnęła się Narcyza-Macie 50% zniżki po znajomości-mrugnęła okiem w stronę Hermiony po czym szepnęła-rekompesata za Dracona i Lucjusza. Po za tym to mój sklep-gryfonka uspokoiła się trochę lecz nie miała czasu, żeby odpowiedzieć kobiecie, gdyż Michelle pociągnęła ją w stronę dodatków. Francuzka wybrała perełkową branzoletk która mieniła się zależnie od koloru sukienki i złoty naszyjnik z kryształkiem w kształcie serca i buty do sukienki. Hermiona wybrała srebrną łańcuszkową branzoletkę z napisem "Hope" i srebrny naszyjnik z szmaragdami które były ułożone od najmniejszych<po bokach> do największego <w środku> i buty. Podziękowały za pomoc pani Malfoy, zapłaciły i wyszły na ulicę. 


_________________________________________________________________________________



Dracon wybierał się na Pokątną ze swoim najlepszym przyjacielem-Blaisem Zabinim. Smok czekał na niego w magicznej części Londynu przy Dziurawym Kotle. Jak zwyklo Diabeł się spóźniał. Młody Malfoy czekał na Blaise'a prawie godzinę. Kiedy wreszcie chłopak się pojawił dostał w łeb i usłyszał
-Może naucz się przychodzić na czas? Jak tak dalej pójdzie to możesz pożegnać się z powrotem do Hogwartu-mówił do przyjaciela prawie sę śmiejąc.
-Oj no spotkałem kogoś i się zagadałem no. Smoku ile czekałeś?-zapytał się nagle Zabini. Wiedział że jeśli spóźnił się więcej niż 30 minut to umrze, jego przyjaciel był dobrym aktorem ale jednak mścił się na nim jeśli naszła go ochota.
-Hmmm niech sprawdzę-popatrzył na zegarem blondyn-55minut Blaise, wiesz co to znaczy?
-Niestety tak. Muszę uważać-Malfoy zaśmiał sie
-Dziś ci odpuszczę, moja matka otwarła sklep w mugolskim centrum handlowym i mam dobry humor bo się pozbierała po śmierci ojca-Diabeł odetchnął z ulgą-Idziemy zrobić te zakupy?-zapytał Draco
-Taaa chodźmy-ruszyli do Esów i Floresów żeby kupić książki. Później kupili nowe szaty i uzupełnili zapasy na eliksiry. Zabini zaczął się wygłupiać i wpadł na dwie dziewczyny. Tym samym wywracając je i wysypując zawartość toreb które niosły. Smok pomógł przyjacielowi się podnieść
-Cholera Michelle pękło mi szkiełko w naszyjniku-powiedziała Miona
-Szlag by to-usłyszeli głosy dziewczyn
-Damy się tak nie wyrażają-powiedział Malfoy półżartem
-Kto powiedział, że jesteśmy damami?-zapytała Hermiona i spojrzała na chłopaka
-Diabeł!!!
-Michelle!!!-usłyszeli krzyki przyjaciół
-Co robisz w Londynie?-zapytał Zabini francuzkę
-Mieszkam od dziś. U Miony-pokazała na szatynkę.
-Granger!!??-zapytał prawie krzycząc Malfoy. Gryfonka i Diabeł wybuchli śmiechem a Michelle dołączyłą do nich kiedy zobaczyła zaskoczoną twarz blondyna-no bardzo śmieszne no-powiedział niczym dziecko
-Ej no Draco spokojnie. Nic ci przecież nie zrobiłam, ja tylko myślałam, że poznajesz ludzi-powiedziała starając się nie śmiać panna Granger
-Smoku mieliśmy plany żeby coś zrobić z tą gryfoneczką-zaczął Zabini. Ta spojrzała na nich nie wiedząc o co chodzi ale nie była pewna czy jej czegoś nie zrobią.
-Aaa faktycznie-pomógł jej wstać Malfoy-od czego by tu zacząc?-zapytał retorycznie
-Może powiecie o co wam chodzi? Zaczynam się was bać-powiedziała Hermiona
-Przepraszamy za te wszystkie rzeczy które cię spotkały-zaczął Dracon
-No i zakopmy topór wojenny czy jakoś tak-zaczął się zastanawiać Zabini. Miona umiechnęła się i wesoło powiedziała
-No i to rozumiem-zaskoczeni ślizgoni spojrzeli na nią i przytululu ją. Po chwili usłyszeli jak dziewczyna śmieje się i udając, że się dusi mówi
-Tlenu-odsunęli się i zaczęli się śmiać. Michelle podeszła do nich i zapytała
-Macie już wszystko do szkoły?-chłopaki skinęli głowami potwierdzając-to idziemy na lody?-ponownie skineli
-Michelle muszę iść-francuska spojrzała na nią pytająco-David na mnie czeka-szepnęła
-Pozdrów go-powiedziała. Szatynka pożegnała się ze wszystkimi po czym poszła do parku niedaleko Big Bena. Po chwili usłyszała motor i zobaczyła chłopaka zatrzymującego się niedaleko niej. Podbiegła do niego i przytuliła się.
-Cześć-powiedział cicho szatyn po czym musnął jej usta swoimi
-Yo-zaśmiała się i cmoknęła go lekko w policzek-gdzie jedziemy dzisiaj?
-Możemy pospacerować-uśmiechnął się
-Co jest?-zapytała poważnie
-A co ma niby być?-odpowiedział pytaniem
-Zawsze jak dzieje się coś złego spacerowaliśmy. Więc po prostu pytam. Mam dość tego, że non stop owijasz w bawełnę-powiedziała chłodno i odsunęła się od chłopaka
-Wyjeżdżasz do szkoły a związek na odległość jest nie dla mnie. Kocham cię ale nie umiem tak żyć-spoliczkowała go-Zasłużyłem-stwierdził-więc chce powiedzieć...-przerwała mu
-By cię szlag-powiedziała-nie mam nawet ochoty z tobą gadać więc spadaj. Wiem co chciałeś powiedzieć i powiem to za ciebie. To koniec-chłopak zaśmiał się i odjechał zostawiając załamaną szatynkę samą.Usiadła na ławce i pozwoliła łzom płynąć. Poszła do pustej alejki i aportowała się do domu. Zaskoczył ją widok ślizgonów w salonie. Odwróciła się i poszła do pokoju. Michelle powiedziała do chłopaków
-zaraz wracam-pobiegła do pokoju szatynki i weszła. Tamta skulona leżała na łóżku-ej Mioneczka co jest?
-Ten dupek zerwał ze mną. Zmarniłam na niego 3 lata a ten mi mówi, że mnie kocha ale nie umie czekać i skończył to wszystko-francuska zdziwiona słuchała przyjaciółki. Przecież niedawno pomagała jej chłopakowi dobrać piercionek zaręczynowy a ten z nią zerwał.
-Chodź idziemy pić-pociągnęła gryfonkę z łóżka-jak bedziesz miała kaca jutro to poczujesz się lepiej niż teraz-udało jej sie postawić przyjaciółkę na nogi i pociągła ją do salonu gdzie czekali Smok z Diabłem-ona musi się upić-oznajmiła ślizgonom Miche i rozlała do szklaneczek ognistą. Pili tak do późna. W sumie to do mementu gdzie urwał się wszystkim film i zasnęli tak jak pili.


_________________________________________________________________________________


Pierwszy rozdział za nami :D Mam nadzieję, że spodoba sie wam przynajmniej część z moich wypocin :) Proszę was o komentarze bo chcę wiedzieć czy wszstko co napisałam jest do zrozumienia<czasami sama się gubię w tym co piszę> nie przejmujcie się zbyt błędami które robię <proszę> :D i mam w sumie nadzieję że spodoba się wam to opowiadanie


MiladySayAwww :*

niedziela, 9 sierpnia 2015

Prolog



Kiedy skończyła się wojna zginęło wielu ludzi. Hermiona wśród nich straciła jednego z przyjaciół. Tak. Ron Weasley nie przeżył II Bitwy o Hogwart. Wygrało dobro ale jedna z najważniejszych osób w jej życiu przegrała ze śmiercią. Po tej walce dobra ze złem uczniowie powrócili do domów. W czasie wakacji Hogwart odbudowano, a wszyscy uczniowie musieli wrócić by zaliczyć klasę czy jak siedmioroczni szkołę.
Hermiona była 2 lata wcześniej z rodzicami na wakacjach we Francji. Poznała tam swoją rówieśniczkę i mimo nietypowego według gryfonki stylu<gotki> ona i Michelle zostały dobrymi przyjaciółkami. Francuzka również okazała się być czarownicą. Kiedy brunetka wróciła do domu był pusty. Wymazała rodzicom pamięć aby Voldemort ich nie dopadł. W momencie przekroczenia progu drzwi wejściowych z jej oczu pociekły łzy. Przypomniała sobie wszystkie chwile które z nimi spędziła. Bolało ją, że jeśli ich nie odnajdzie to nie odzyska jedynej rodziny która jej została. Przez pierwszy miesiąc po bitwie przeszukała Australię ale okazało się, że wyjechali do Europy. Pewnego dnia zadzwoniła do niej Michelle.
-Halo!!!! Mionka słyszysz mnie?-powiedziała z lekkim akcentem
-Tak Michelle. Słyszę cię. Co się stało? Ostatnio jakoś nie miałyśmy kontaktu-powiedziała zaskoczona jej telefonem panna Granger.
-Jesteś idiotką. Spotkałam twoich rodziców. Wymazałaś im pamięć-...-Miona oni tutaj są. Użyłam admone*. Możesz przylecieć do mnie?-Oczy gryfonki rozszeżyły się pod wpływem przetwarzanych właśnie informacji-Juhu kobieto jesteś tam?-ocknęła się z zamyślenia i powiedziała
-Przylecę jak najszybciej dam radę. Michelle?
-Hmm?
-Dziękuję ci za wszystko. Gdyby nie ty to mało brakowało a miałabym depresję-przyznała brunetka.
-Gdyby nie fakt, że jeste dla mnie jak siostra i lubię wujka i ciocię to miałybyśmy obydwie wielki problem. A teraz idź się pakuj. Francja czeka-zaśmiała się Francuzka i skończyła rozmowę. Michelle była osobą która zawsze umiała Hermionie poprawić nastrój. Miona spakowała walizkę i aportowała się na lotnisko od strony świata czarodziejów<aportacja między krajami była zagroniona>. Po chwili czekała na odprawę. Jakiś czas później była już w samolocie. Zamyślona dziewczyna nie zauważyła że doleciała już na miejsce. W momencie odebrania bagażu zauważyła, chłopaka a właściwie młodego mężczyznę wpatrującego się w nią. W ułamku sekundy pociągnęła bagaż w przeciwną stronę tak, by nie musieć rozmawiać z mężczyzną. Wzięła taksówkę i pojechała pod adres Michelle. Kiedy francuzka zobaczyła gryfonkę rzuciła się jej w ramiona. Dziewczyny weszły do mieszkania i zazstały tam państwo Granger. Herm podeszła do nich i przytuliła. Po dłuższej rozmowie okazało się że nie wracają do Anglii tylko zostają we Francji. Michelle przeniosła się do Hogwartu i zamieszka z Mioną, a rodzice gryfonki zostaną w mieszkaniu młodej czarownicy. Po wszystkim dziewczęta poszły do pokoju i do późna rozmawiały o wszystkim co się u nich działo w ciągu tego czasu gdy nie utrzymywały kontaktu.

_________________________________________________________________________________
*admone-zaklęcie przywracające pamięć. Stworzone na potrzeby bloga <admone-z łac.pamiętaj>

No i pierwsze lody już za nami :D Prolog wyszedł tak sobie. Nie jest taki jak miałam w planach ale przyznam, że mogło być gorzej. Uśmierciłam Rona <jakoś zawsze jak wymyślałam sobie historię to Ron ginął>. Przykro mi ale nie lubię go. Nie mam powodu. Jakoś po prostu nie pałam do niego sympatią. Nikogo nie obrażam. Proszę żebyście wyrazili swoje zdanie na temat Prologu w komentarzach. :D

MiladySayAwww

                             Hejo ja się tylko przywitam 


W sumie to w nagłówku jest wszystko. Ale można dodać kilka słów. Jestem takim trochę otaku<odrobinkę>. Jestem dziwna i moja wyobraźnia jest chyba zbyt kolorowa ale "Tylko wariaci są coś warci" <Kapelusznik(Johny Depp) z filmu "Alicja w krainie czarów"> :D No więc mam nadzieję że historia się spodoba. Jeśli zauważycie że któryś wątek jest podobny do wątku z innego bloga to od razu piszę że historie piszę na telefonie a później piszę pełną wersję na komputerze bo na telefonie niestety mam ogbaniczenie <2000znaków> więc przepisując od razu dodaję szczegóły. Czytałam dużo blogów i mam nadzieję że ten wam przypadnie do gustu. Tak więc zapraszam do czytania :*  
MiladySayAwww

P.S. Nazwa pochodzi od piosenki "Bez słów" <byłam w harcerstwie i jestem z tego dumna>.